Realizacja Wielkiego Dnia
Kameralny ślub w Klekotkach
Oprawa plenerowych zaślubin i niewielkiego przyjęcia w Hotelu Klekotki, utrzymana w spokojnym, jesiennym charakterze.

Kameralny ślub w Klekotkach nawiązywał do jesieni
W 2024 roku przygotowaliśmy oprawę kameralnego ślubu w Klekotkach - plenerowych zaślubin przy dębie i niewielkiego przyjęcia przy długim stole. Całość miała spokojny, jesienny charakter. Zajęliśmy się dekoracją ceremonii plenerowej, dekoracją stołu i florystyką ślubną. Przy ślubie w małym gronie goście przez cały dzień są blisko dekoracji i widzą każdy detal, od faktury tkaniny po kwiaty na stole. Dlatego zamiast mnożyć elementy, wolimy dopracować kilka i konsekwentnie je powtarzać.
Koncepcja nawiązywała do jesieni i rustykalnej estetyki. Główną rośliną tej realizacji został wrzos, który kwitnie późnym latem i jesienią, więc naturalnie kojarzy się z tą porą roku. Paletę oparliśmy na odcieniach liliowych i fioletowych, a spokojnym tłem były dla nich biel stołów i szarość serwetek. Takie zestawienie jest wyraziste, ale nie krzykliwe, i dobrze współgra z naturalnym otoczeniem, zamiast z nim konkurować.
Zaślubiny przy dębie oprawiliśmy obręczą i wrzosami
Miejsce zaślubin wybrano przy dużym dębie porośniętym bluszczem. Takie drzewo samo w sobie jest tłem ceremonii, więc zamiast je przysłaniać, dopasowaliśmy dekoracje do naturalnego otoczenia. Pod dębem pojawiła się obręcz z liliową tkaniną. Obręcz jest lekka w formie, wyznacza miejsce, w którym staje para, i zasłania niewiele. Tkanina dodaje jej miękkości i koloru, a na zdjęciach z ceremonii tłem pozostaje drzewo, nie ściana dekoracji.
Pod drzewem stał też biały stół, a przy ławkach ustawiliśmy wrzosy. Dzięki nim dekoracja nie kończyła się na obręczy, tylko obejmowała również miejsce, w którym siedzieli goście. Wrzos w doniczce dobrze znosi dłuższy czas na zewnątrz i nie traci formy tak szybko jak kwiaty cięte. Jest niski i zwarty, więc nie zasłania widoku. Jego naturalny, nieco dziki charakter pasował do rustykalnej koncepcji i do bluszczu na dębie.
Młyn Klekotki to tło, które broni się samo
Zaślubiny i przyjęcie odbyły się w hotelu Młyn Klekotki. Dawny młyn wodny stoi tu nad rzeką Wąską i stawami młyńskimi, na pograniczu Warmii, pomiędzy Morągiem a Pasłękiem. Wzmianki o nim sięgają 1539 roku, a jego szachulcowa konstrukcja pochodzi z 1619 roku. Historyczna bryła, woda i sędziwy dąb tworzą tło, któremu wystarczy kilka dobrze dobranych akcentów. Dlatego bardziej niż na liczbie dekoracji zależało nam na kolorach i fakturach, które z tym otoczeniem współgrają.
Obiekt ma kilka przestrzeni o skali, w której kameralne przyjęcie nie ginie. Sala na Rzece mieści do 60 osób, Ogród Zimowy do 45, a Sala Kominkowa do 40. Plenerowe ceremonie organizowane są w Osadzie Młyńskiej, a na terenie jest też taras pod 600-letnim dębem. Na miejscu może nocować 114 osób - w 41 pokojach, w tym 8 apartamentach, oraz w domkach, a para młoda ma osobny apartament. Przy takiej bazie noclegowej przyjęcie można bez trudu rozciągnąć na dwa dni i nie organizować gościom dojazdów.
Długi stół ubraliśmy we wrzosy i liliowe świece
Po ceremonii kwiatowa dekoracja towarzyszyła niewielkiemu przyjęciu przy stole. Wzdłuż długiego stołu weselnego ustawiliśmy rząd wrzosów w jutowych osłonkach, a całość uzupełniły liliowe świece i szare serwetki. W takim układzie dekoracja w jednej linii sprawdza się lepiej niż kilka osobnych kompozycji. Prowadzi wzrok od jednego końca do drugiego, a niska forma wrzosu pozwala gościom swobodnie rozmawiać ponad kwiatami. Rząd doniczek łatwo też dopasować do długości blatu, dokładając lub zabierając pojedyncze rośliny.
Juta wniosła surową, matową fakturę, bliską rustykalnej estetyce, a szare serwetki wyciszały mocniejsze fiolety. Przy oknie wrzosy w jucie i liliowe świece wyraźnie odcinały się od białego stołu. Na parapecie stanął wazon z fioletowymi różami, eustomą i ostróżką. W takim zestawieniu róże pogłębiają fiolet, eustoma dodaje miękkości, a smukłe kwiatostany ostróżki wnoszą pionową linię, której brakuje niskim wrzosom. Kwiaty na parapecie ożywiają wnętrze, a przy tym nie zabierają miejsca na stole.
Kieliszki na powitanie czekały na gości w ogrodzie
W ogrodzie, na białym stole, czekał na gości krąg kieliszków z szampanem i różowym winem. To niewielki element, ale przy kameralnym ślubie ma swoje znaczenie. Daje wszystkim chwilę na przywitanie się i rozmowę, zanim zasiądą do stołu. Ustawione w krąg kieliszki wyglądają schludnie, zapraszają, żeby po nie sięgnąć, i same w sobie tworzą dekorację. Taki punkt nie potrzebuje więc rozbudowanej oprawy, a biel stołu podkreśla kolor wina.
Przejście od ceremonii do przyjęcia planujemy tak, żeby kolejne miejsca łączył wspólny język dekoracji. Tutaj spoiwem były powtarzające się motywy. Biel stołów pojawiała się pod dębem, w ogrodzie i przy oknie. Wrzosy stały przy ławkach i na stole weselnym, a liliowy kolor tkaniny z obręczy wracał w świecach. W ten sposób ceremonia, powitanie i przyjęcie składały się na jedną całość.
Dekoracje plenerowe montujemy z planem na deszcz
Każdą realizację zaczynamy od rozmowy z parą i przejrzenia jej inspiracji. Na tej podstawie przygotowujemy koncepcję i paletę kolorów, dobieramy kwiaty i tekstylia, a przed samym ślubem dopinamy szczegóły z obiektem. Na co dzień pracujemy w Trójmieście i na Pomorzu, a Klekotki leżą już w województwie warmińsko-mazurskim. Przy dalszym wyjeździe dekoracje pakujemy z zapasem, bo na miejscu nie ma czasu na dowożenie brakujących drobiazgów.
W dniu ślubu dekoracje plenerowe montujemy możliwie krótko przed ceremonią, żeby kwiaty cięte nie stały długo na zewnątrz. Przy każdym plenerze ustalamy też z obiektem plan awaryjny na wypadek deszczu - gdzie przeniesie się ceremonia i które elementy można szybko przestawić. Obręcz, rośliny w doniczkach i stół da się przenieść znacznie szybciej niż ciężką konstrukcję. Po przyjęciu demontujemy dekoracje, zabieramy nasze elementy i zostawiamy przestrzeń uporządkowaną.
Jak zaplanować kameralny ślub w plenerze jesienią
Zawsze radzimy zacząć od miejsca ceremonii i obejrzeć je o tej samej porze dnia, na którą planujecie ślub. Jesienią szybciej robi się ciemno, więc plenerową część lepiej zaplanować za dnia, a na wieczór przygotować lampiony albo świece w szklanych osłonach. Szukajcie tła, które ma charakter samo w sobie - drzewa, wody, starej zabudowy - i dokładajcie do niego niewiele. Dekoracja ma obramować parę, a nie przykryć miejsce.
Na zewnątrz stawiajcie na rośliny sezonowe w doniczkach, takie jak wrzos. Dobrze znoszą chłodniejsze dni, nie więdną w kilka chwil, a po weselu można je posadzić w ogrodzie. Kwiaty cięte, na przykład róże, lepiej sprawdzą się we wnętrzu, gdzie spokojnie przetrwają cały wieczór. Wybierzcie wiodący motyw i spokojną bazę kolorystyczną, a potem powtórzcie je przy ceremonii i przy stole. Na wspólnym długim stole trzymajcie dekoracje nisko, żeby goście widzieli się nawzajem. Plan na deszcz ustalcie z obiektem, zanim zamówicie dekoracje.
Z bliska
Kadry z realizacji





